Mikołaj Parzych urodzony 8.11.2019

Nie da się opisać, co czują rodzice, gdy dowiadują się, że ich dziecko urodzi się z połową serca. Nawet dzisiaj, po wielu miesiącach, łzy cisną się do oczu. Chcemy oddać życie naszego dziecka w ręce najlepszego możliwego specjalisty od dziecięcych serduszek- prof. Edwarda Malca, który operuje w Niemczech. Ostatnie miesiące ciąży były przepełnione strachem i wielkim znakiem zapytania- co będzie dalej. Później przyszedł czas na walkę- o życie Mikołaja. HLHS – zespół hipoplazji lewego serca oznacza, że u Mikołaja nie wykształciła się lewa połowa serduszka. Takie wady naprawia się operacyjnie w trzech etapach. Pierwsza operacja tzw. metodą Norwooda odbyła się w siódmej dobie życia w połowie listopada. Krążenie pozaustrojowe, głęboka hipotermia, otwarta klatka piersiowa. Strach, jakiego człowiek nie przeżył przez całe swoje życie. Później 19 dni na OIOM-ie, gdzie mogliśmy go widywać tylko trzy razy dziennie po pół godziny. On leżał tam samotny pod plątaniną kabelków i rurek, a ja jako matka nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić.Do domu mogliśmy wrócić dopiero po 1,5 miesiąca. Druga operacja powinna się odbyć na przełomie maja i czerwca. To tzw. zabieg Glenna, który da nam czas na przygotowanie się do planowo trzeciej i ostatniej operacji za mniej więcej 2,5 roku. Kilka tygodni temu pojechaliśmy na konsultację z profesorem Edwardem Malcem do Krakowa i pan profesor zgodził się zająć Mikołajem. Profesor Malec operuje też nieco innymi metodami, które pozwalają pacjentowi m.in. na opuszczenie sali operacyjnej na własnym oddechu. Rozważyliśmy wszystkie plusy i minusy – decyzja mogła być tylko jedna. Problem polega na tym, że operacja wiąże się z ogromnymi kosztami. Prosimy Was o pomoc i wsparcie w ratowaniu mikołajkowego serduszka. Bez niego nasz świat przestanie istnieć.

Cel zbiórki: operacyjne leczenie wrodzonej wady serca w Klinice Uniwersyteckiej w Münster – koszt 38400 euro.